Kiedy kupiłem za granicą aparat YASHICA FX-3 byłem jednocześnie szczęśliwy i dumny. Było to w czasach niepodzielnego panowania Zorek, Fedów, Zenitów i Smien i ekskluzywnego spojrzenia na Practikę i Pentacona. Aparat był solidny i zwiedzał ze mną świat dostarczając wiele radości. Na fotografię w pewnym momencie czasu jakby było mniej więc leżał sobie grzecznie w szafie i czekał na swój czas. Pewnego dnia pożyczyłem go lubianemu krewnemu który zabrał aparat w podróż zagraniczną. Wrócił do mnie ale z dość poważne uszkodzoną skórką. Nie była to jakaś specjalna wina pożyczającego, a raczej znamię czasu odciśnięte na przesychającym materiale. Nie martwiłem się tym faktem zbytnio choć po prostu było mi żal uszkodzeń ... bo sam zawsze starałem się - czasami nawet przesadnie - dbać o sprzęt. Próbowałem nawet oddać aparat do renowacji w serwisie, ale nikt nie chciał się podjąć wymiany okładzin. Kiedyś nawet na aukcji internetowej zauważyłem możliwość zakupu oklein ale nie dla tego typu aparatu.
Później przyszedł czas na inny aparat i lepszy i nowocześniejszy, a jeszcze później na aparat cyfrowy. Cały czas jednak z tyłu głowy kołatała mi się myśl o odnowieniu mojego zasłużonego sprzętu.
Aż tu nagle - nie do końca pamiętam jak - trafiłem na adres http://www.cameraleather.com/ i ku swojej radości zauważyłem, że mogę kupić okładziny do mojego aparatu i to w wielu możliwych kolorach. Aby zbytnio nie ryzykować utraty pieniędzy wybrałem najtańszą wersję czarnych okładzin i za kwotę $14.10 (w raz z dostawą) kupiłem nowe skórki. Jakiś czas później otrzymałem do skrzynki przesyłkę z USA w której był właśnie ten zestaw.
Nie do końca wiedziałem jak skomplikowana jest procedura wymiany okładzin więc koperta znowu przeleżała parę ładnych tygodni w szufladzie .... aż w końcu przyszedł czas.
Na stronie przeczytałem i zobaczyłem zdjęcia z objaśnieniami jak najprościej wymienić okleiny. Wydawało się to jednak bardzo proste więc przystąpiłem do działania. Rozpocząłem od usunięcia starych skórek. Należy pamiętać, aby usunąć wszystkie warstwy fabrycznych oklein łącznie z miękką podkładką. Nie jest to trudne - usuwamy wszystko do metalu, podważając jeden z końców małym ostrzem, a następnie delikatnie, z wyczuciem odklejając poprzez równomierne ciągnięcie odklejony koniec.
Kupione nowe okleiny są docięte niezwykle precyzyjnie i posiadają warstwę samoprzylepną. Zadbajmy o to, a by metal nie miał żadnych zabrudzeń i śladów tłuszczu co najłatwiej osiągnąć przemywając go spirytusem uważając, aby do środka nie wlewał się nadmiar cieczy. Po wyschnięciu przystępujemy do oklejania. Na stronie http://www.cameraleather.com/support/ pokazane jest jak postępować aby było to proste. Należy doprowadzić do sytuacji w której stosunkowo mała powierzchnia klejąca jest wysunięta poza plastikowe podłoże i precyzyjnie “złapać” nią odpowiednie miejsce korpusu. Robiąc to pierwszy raz po ok. 30 min. miałem aparat jak nowy. Okręgi na naciąg migawki i samowyzwalacz nałożyłem ostrzem scyzoryka i w taki to sposób cały korpus otrzymał nowe wdzianko w każdym elemencie.
Na zdjęciu niżej: Nowa skórka od frontu. Oczywiście dźwignia samowyzwalacza została przykręcona i naklejono na niej nową, okrągłą zaślepkę
Jestem zachwycony i jedyne czego żałuję, to to, iż nie zdecydowałem się na bardziej awangardowe okładziny.
Nie wszystkie aparaty są oczywiście wspierane przez cameraleather.com, ale lista jest naprawdę imponująca więc z dużym prawdopodobieństwem odnajdziemy i swój aparat ... i w cale nie musi to być aparat renomowanej, znanej, zachodniej firmy. Zorki i Fedy też mogą liczyć na nowy płaszczyk.

Możesz także zobaczyć ...

Back to Top